6 listopada 2002) Niedawno dowiedziałam się od koleżanki, że została przeredagowana Modlitwa Pańska i słowa "i nie wódź nas na pokuszenie" zostały zastąpione "i nie daj, abyśmy ulegli pokusie"



Pobieranie 0,8 Mb.
Strona1/14
Data18.11.2017
Rozmiar0,8 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14

Pyt: dnutka


(6 listopada 2002) Niedawno dowiedziałam się od koleżanki, że została przeredagowana Modlitwa Pańska i słowa "i nie wódź nas na pokuszenie" zostały zastąpione "i nie daj, abyśmy ulegli pokusie". Zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko uwspółcześnienie języka, ale nigdzie nie mogę znaleźć informacji na ten temat. Czy ten fakt miał w ogóle miejsce? Jeśli tak, to czy w modlitwach liturgicznych (Eucharystia, Liturgia Godzin) tekst tej modlitwy też powinien się zmienić? Pozdrawiam.
Odp: J.
Sprawa była dość głośna na początku tego roku. Wówczas na to pytanie parokrotnie odpowiadaliśmy. Przytoczmy tu najdokładniejszą z odpowiedzi:
„Jeśli otworzyć grecki oryginał Nowego Testamentu (Mt 6,13), to mamy tam słowa (za tłumaczeniem interlinearnym) „i nie wprowadź nas w doświadczenie (pokusę)”. Tłumacze różnie ten tekst oddają. Biblia Tysiąclecia ma „i nie dopuść byśmy ulegli pokusie”, Biblia Poznańska: „i nie dozwól nam ulec pokusie”, Przekład Ekumeniczny „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. Wszystkie więc tłumaczą bardzo podobnie. Można chyba oddać sens tego tekstu także słowami (przepraszamy biblistów) „nie wprowadzaj nas w stan pokuszenia” lub „nie daj, byśmy byli kuszeni” albo „oddal od nas pokusy”. Tradycyjne tłumaczenie - „i nie wódź nas na pokuszenie” sugeruje, jakoby Bóg był kusicielem! A to nie jest prawda! Być może zresztą w czasach, gdy nasze tradycyjne tłumaczenie powstało odcień znaczeniowy wyrażenia „wodzić na pokuszenie” był nieco inny. Język jest czymś żywym i słowa zmieniają w nim znaczenie (po setkach lat prowadzi to do nieporozumień).
Nikt nie chce zmieniać Pisma Świętego. Chce tylko, aby prawda o Bogu mogła ujawnić się w całej pełni. Jeśli niedoskonałe tłumaczenie sieje zamęt w umysłach ludzkich, to trzeba szukać słów, które lepiej oddają prawdę. Szeroki oddźwięk, z jakim spotyka się sprawa wskazuje, że zmiana taka nie byłaby czymś niedorzecznym...”

Dodajmy w tym miejscu, że na razie nie przewiduje się zmiany w tekście modlitwy odmawianej publicznie. Kto chce może prywatnie odmawiać ją w nowej wersji. Ale na pewno w duchu przytoczonych powyżej tłumaczeń powinniśmy rozumieć zdanie „i nie wódź nas na pokuszenie”.


Pyt: kickingbird (rux)
(6 listopada 2002) Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem."-moze to ktos wyjasnic?
czy nie jest tu o jedno 'nie' za duzo?

Odp: J.
Wszystko się zgadza. Mamy tu do czynienia z figurą stylistyczną zwana hiperbolą (czyli przesadą). Dla przykładu: jeśli ktoś powie o kimś, że ktoś ma uszy jak słoń, to chce powiedzieć, że są one bardzo duże, a nie że są rzeczywiście takich rozmiarów jak u słonia.
W tym wypadku chodzi o podkreślenie konieczności stawiania na pierwszym miejscu Jezusa i Jego spraw. Jezus poucza nas, że powinniśmy stawiać Go przed swoimi bliskimi, a nawet przed samym sobą. Podobnie zresztą brzmi pierwsze przykazanie...

Pyt:
(6 listopada 2002) Czego uczy nas śmierć Jezusa ?
Odp: J.
Śmierć Jezusa przede wszystkim daje. Daje nam zbawienie. Uczyć może nas np. tego, żeby umieć być wiernym Bogu aż do śmierci. Może też uczyć nas odwagi w poświęceniu dla innych. Jego samotność na krzyżu przypomina nam o ludziach samotnych w swoim cierpieniu. Słowa umierającego Jezusa skierowane do „dobrego łotra” uczą nas przebaczania każdemu, kto wyraża skruchę. Postawa stojących pod krzyżem niewiast i Jana uczy nas wierności swoim przyjaciołom także w trudnych chwilach. A postawa stojącego pod krzyżem tłumu uczy nas, że gdy dokonują się rzeczy wielkie gapiów i szyderców nigdy nie brakuje...
Pyt: waldek
(6 listopada 2002) Jaki ma sens klepanie tyle zdrowsiek w Różancu świętym ?
Odp: J.
Klepanie Zdrowasiek oczywiście nie ma sensu. Pobożne odmawianie różańca, choćby trudno było się nad modlitwą skupić, ma wielką wartość...
Różaniec to wbrew pozorom bardzo trudna i piękna modlitwa. To modlitwa kontemplacyjna. W dobie zachwytu nad medytacjami wschodu warto sięgnąć do medytacji chrześcijańskiej.
Odmawianie różańca związane jest zawsze ze wspomnieniem jakiejś tajemnicy z życia Chrystusa. Mamy pięć tajemnic radosnych, pięć nowych tajemnic światła, pięć tajemnic bolesnych i pięć chwalebnych. W modlitwie tej nie chodzi o mechaniczne powtórzenie ileś tam razy Zdrowaś Maryjo, ale o to, by razem z Nią medytować nad tajemnicami z życia Jezusa Chrystusa. Podczas tej modlitwy razem z Maryją Go kontemplujemy; razem z Maryją wspominamy Go, uczymy się Go od Maryi i staramy się razem z Maryją do Niego upodobnić. Przez to Chrystus staje się jakby bliższy naszemu życiu, naszym codziennym sprawom.
Wypada na koniec polecić lekturę listu apostolskiego Jana Pawła II
Rosarium Virginis Mariae . Szczególnie prosimy zwrócić uwagę na punkty 12-18, 26 i 29-35.
Pyt:
(7 listopada 2002) Informacje o niepokalanym poczęciu
Odp: J.
Zajrzyj na stronę http://www.teologia.pl/m_k/zag09-05.htm
Pyt: QKI
(7 listopada 2002) CZEMU KATOLICY TAK BARDZO PRZESLADOWALI KATARÓW?
Odp: J.
W kwestii prześladowań wierzących inaczej, jakich dopuszczał się niegdyś Kościół najlepiej zajrzeć na stronę http://mateusz.logon.bydgoszcz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_54.htmi http://www.rosaryhour.net/pogadanki/1999-08-29.html
Pyt: Twig
(7 listopada 2002) Co złego jest w sexie przedmałżeńskim między osobami które się KOCHAJĄ?
Odp: J.
Miłość jest obok tolerancji i wolności jednym z tych słów, które są najbardziej w dzisiejszym świecie wypaczone. Myli się ją dziś dość często z miłością własną, czyli egoizmem. Kiedyś mówiło się uczciwie: „kocham się w pannie Krysi”. To znaczy kocham siebie, a panna Krysia jest lustrem pozwalającym mi kochać siebie. Myli się także miłość (polegającą przecież na pragnieniu dobra i szczęścia drugiej osoby) z uczuciem zakochania. A to uczucie ktoś kiedyś nazwał psychosomatycznym samooszustwem. Dlaczego bowiem serce bije mi szybciej na widok akurat ukochanej? Często ludzi kochają uczucie bycia zakochanym, a nie osobę, wobec której deklarują miłość. Gdy pewnego dnia uczucie zakochania mija stwierdzają, że już nie kochają...
Odpowiadający nie wie, czy masz na myśli prawdziwą miłość, czy owe mrzonki, o których napisał wcześniej. Trzeba jednak zauważyć, że prawdziwa miłość, polegająca na pragnieniu dobra drugiej osoby, domaga się od nas bezinteresowności i odpowiedzialności za tę osobę. Wydaje się, że w opisywanym przez Ciebie przypadku można pominąć kwestię bezinteresowności. Trzeba jednak rozwinąć sprawę odpowiedzialności.
Jeśli kogoś kocham, to jestem za niego odpowiedzialny. Podejmując współżycie seksualne przed ślubem pokazuję, że odpowiedzialny nie jestem. Jak bowiem nazwałbyś (nazwałabyś) kogoś, kto chce pożyczyć od Ciebie dużą sumę pieniędzy, ale nie chce podpisać odpowiedniego oświadczenia o wzięciu pożyczki? Jak nazwałbyś (nazwałabyś) kogoś, kto chce poprowadzić samochód, ale nie chce pokazać swojego prawa jazdy? Jeszcze bowiem nie zdecydowaliśmy na serio o naszym wspólnym życiu. Jeszcze łatwo możemy się wycofać (a doświadczenie uczy, że w tzw. wielkich i burzliwych miłościach dzieje się tak dość często). Jednak już teraz chcemy korzystać z wszystkich przywilejów, jakie daje małżeństwo, nie bacząc na konsekwencje. Gdy zechcesz się wycofać zostawisz tego człowieka z jego dodatkowymi problemami. Pozostanie mu tylko powtórzyć za Stachurą: „skończyło się, miało wiecznie trwać”... Owe dodatkowe problemy widać szczególnie w sytuacji pozostawionej samej sobie kobiety. Na przykład: co powie kiedyś swojemu mężowi o swoich przedmałżeńskich przygodach? A wbrew pozorom mężczyźni nie lubią wiązać się na serio z kobietami o wielkim doświadczeniu w dziedzinie seksu. W jakiejś kłótni, nawet po latach, mogą to żonie wypomnieć. Jak kochający i odpowiedzialny chłopak może narażać dziewczynę na coś takiego? Albo inna sprawa. W kobiecie podobno ten pierwszy raz pozostawia trudne do zatarcia wspomnienie. Czy do końca życia seks ma się jej kojarzyć ze strachem, że nakryją ją rodzice, albo że pocznie niechciane dziecko? Bo przecież żadne środki zaporowe czy farmakologiczne nie dają stuprocentowej pewności, że kobieta w ciążę nie zajdzie. Zmniejsza się tylko ryzyko zajścia w ciążę... To rosyjska ruletka z małym prawdopodobieństwem, że się nie uda. Ale przy odpowiedniej ilości prób...
Trzeba też pomyśleć o odpowiedzialności za kobietę w przypadku jej zajścia w ciążę. Trzeba będzie się nią i dzieckiem zaopiekować (dlaczego maja to robić jej czy jego rodzice, skoro wcześniej młodzi twierdzili, że są już dorośli?). Czy rzeczywiście jeszcze uczący się w szkole czy studiujący chłopak jest to w stanie zrobić? Gdzie będą mieszkać, gdzie zarabiać... Na te decyzje pozostanie około siedmiu miesięcy... Pomińmy już miłosiernym milczeniem konsekwencje, na jakie naraża się tak poczęte dziecko...
W świetle powyższego trzeba jeszcze raz stwierdzić: podejmowanie współżycia seksualnego przed ślubem, zwłaszcza w sytuacji, gdy o ślubie nie ma jeszcze mowy, jest nieodpowiedzialne. jako takie nie może być wyrazem prawdziwej miłości. Nawet jeśli jest to już prawdziwa miłość, a nie zakochanie, to jest ona jednak jeszcze bardzo niedojrzała...

Pyt: Anet
(7 listopada 2002) Słyszałam takie stwierdzenie- "Na ludzką głupotę nawet Pan Bóg był bezsilny". Dowodów na to znajdziemy wiele w Starym Testamencie. Tam również napisano - "Pan Bóg nie dał ludziom oczu do patrzenia, uszu do słuchania ani serca do rozumu". Zastanawia mnie czy Pan Bóg celowo nie dał ludziom rozumu (może coś przeoczył) a może był wobec tego problemu bezsilny?
Odp: J.
Wydaje się, że Pan Bóg odpowiednio człowieka wyposażył. Także w rozum. Problem w tym, że niektórzy nie chcą go używać. Nasze rozumowe poznanie często też bywa zaciemniane przez emocje, uprzedzenia, mody, popędy czy zwykłą niechęć przyznania się do błędu. Prościej jest nie zastanawiać się i być przekonanym o własnej doskonałości. Wszystko to jest wynikiem zaciemnienia naszego rozumu, poznania, przez grzech pierworodny.
Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Szanując nas nie odbiera nam jej wtedy, gdy czynimy źle (głupio). W tym sensie jest wobec problemu bezsilny. Ma jednak swoje sposoby, by dotrzeć nawet do najbardziej opornych. Tylko jest bardzo cierpliwy...

Pyt: Zby
(7 listopada 2002) Piszę referat na temat modlitwa w życiu chrześcijanina.Czy mógłbym prosić o jakąś pomoc?
Odp: J.
Zagadnieniu modlitwy poświęcono całą czwartą część Katechizmu Kościoła Katolickiego , numery 2558-2865.
Pyt: Piotr
(7 listopada 2002) Co jest ważniejsze: Biblia czy Tradycja?
Odp: J.
Katechizm Kościoła katolickiego tak wyjaśnia sprawę:

80. Tradycja Święta i Pismo Święte ściśle się z sobą łączą i komunikują... wypływając z tego samego źródła Bożego, zrastają się jakoś w jedno i zdążają do tego samego celu. Tradycja i Pismo Święte uobecniają i ożywiają w Kościele misterium Chrystusa, który obiecał pozostać ze swoimi „przez wszystkie dni aż do skończenia świta”.

81. Pismo Świete jest mową Bożą, utrwaloną pod natchnienie Ducha Świętego na piśmie.

82. Święta Tradycja słowo Boże przez Chrystusa Pana i Ducha Świętego powierzone Apostołom przekazuje w całości ich następcom, by oświeceni Duchem Prawdy, wiernie je w swoim nauczaniu zachowywali, wyjaśniali i rozpowszechniali.

83. Wynika z tego, że Kościół, któremu zostało powierzone przekazywanie i interpretowanie Objawienia, osiąga pewność swoją co do wszystkich spraw objawionych nie przez samo Pismo Święte. Toteż obydwoje należy z równym uczuciem czci i poważania przyjmować i mieć w poszanowaniu.

Dodajmy od siebie: dziecku trudno odpowiedzieć na pytanie, czy kocha bardziej ojca czy matkę...


Pyt: magaiana
(7 listopada 2002) Czy gazeta "fakty i mity" jest złym przykładem dla młodzieży i dla katolików.
Odp: J.
To nie problem złego przykładu. To kwestia obsesyjnej nienawiści, gotowej posłużyć się wszelkim brudem i kłamstwem, byle tylko zaszkodzić Kościołowi. Trudno nie dopatrywać się w takiej postawie wprost działania szatana...
Pyt: przyszly samobójca
(7 listopada 2002) Co się dzieje z samobójcami? Niebo jest możliwe? Czy skazani są na piekło ewentualnie czyściec? "Co robi z nimi" Bóg?
Odp: J.
Mamy nadzieję, że jeszcze żyjesz.
Nie bardzo wiemy jak Ci pomóc, bo nie znamy Twojego problemu. Możesz go oczywiście nam przedstawić (niekoniecznie na tym forum, możesz przesłać go w formie maila do redakcji lub zadając pytanie poprosić o jego nieujawnianie i przesłanie odpowiedzi mailem – nie zapomnij o adresie zwrotnym). Wydaje się bowiem, że nigdy nie ma tak zagmatwanej sytuacji, z której nie byłoby jakiegoś innego wyjścia niż samobójstwo. Życie czasem nam doskwiera, ale z biegiem czasu oswajamy się z cierpieniem. Zresztą dość często cierpienie znika jak poranne mgły i zaczynamy normalnie żyć.

Jeśli chodzi o materię czynu, czyn sam w sobie, to samobójstwo jest grzechem ciężkim. Nigdy jednak nie rozpatrujemy konkretnego ludzkiego czynu tylko w ten sposób, a bierzemy pod uwagę okoliczności, a więc świadomość i dobrowolność czynu. Te wydają się u samobójcy nieco zaburzone (zwłaszcza dobrowolność: gdyby nie ból istnienia, przed którym chce uciekać, nie targnąłby się zapewne na swoje życie). Dlatego samobójców powinniśmy gorąco polecać miłosierdziu Bożemu licząc na to, że nie popełnili grzechu śmiertelnego, za który czekałoby ich piekło.

Jeśli ciągle myślisz o samobójstwie, to nie zapomnij przed jego popełnieniem zadzwonić jeszcze do jakiegokolwiek telefonu zaufania. Te instytucje powstały właśnie po to, by w pierwszym rzędzie pomagać pogrążonym w beznadziejnym bólu i rozpaczy, chcącym się targnąć na własne życie. Polecamy Katolicki Telefon Zaufania (0-prefix-32-2530-500).
A może zamiast myśleć o własnym samobójstwie spróbujesz odnaleźć sens swojego życia w modlitewnej pomocy ludziom znajdującym się w takim stanie jak Ty?

Pyt: Kasia
(7 listopada 2002) Dziekuje bardzo za odp na pytanie z dnia 4 listopada.Jednak nie do konca rozumiem sprawe.W obecnej sytuacji nie ma mowy o zadnej zazdrosci meza ani mojej (rozwiedlismy sie), a jesli nawet rozpatrywac to w takich kategoriach, to sam fakt, ze cos czuje do tego drugiego mezczyzny nie jest fair wobec mojego meza.A co z tzw "bialymi slubami"?W takich zwiazkach (choc nieskonsumowanych)chyba zaistnial romans i nie jest to niewinna znajomosc? Co wiec wolno, gdy jest sie rozwiedzionym?
Odp: J.
Samo „czucie czegoś” do innego mężczyzny nie jest grzechem. Grzechem może być zgoda na rozwijanie i pielęgnowanie tego uczucia.
Od strony formalnej osobie rozwiedzionej nie wolno współżyć seksualnie z innym partnerem (oczywiście w grę wchodzą wszelkie formy takiego kontaktu). Wszystko inne można chyba potraktować w kategoriach przyjaźni.

Pyt: azagthoth


(7 listopada 2002) Czy można wpłynąć na swe życie po śmierci?
Odp: J.
Tak. Na swoje przyszłe życie wpływamy przez wiarę w Jezusa Chrystusa i troskę o to, by według tej wiary żyć. Bóg nas kiedys sprawiedliwie osądzi...
Pyt: ciekawy
(7 listopada 2002) Czy w TIVOLI w WLOSZECH pełnił funkcje Biskupa Polak jesli tak to w jakich latach.
Odp: red.
Trudno nam potwierdzić taką informację. Na stronach diecezji w Tivoli nie znaleźliśmy spisu wszystkich biskupów... Sprawdź pod adresem http://www.chiesacattolica.it/cci/diocesi/lazio/diocesi_202.html
Pyt: dorota
(7 listopada 2002) CO ZROBIĆ JEŚLI NIE CHCE SIĘ MIEĆ DZIECI, A CHCE SIĘ ZAWRZEĆ ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI W KOŚCIELE KATOLICKIM? PRZECIEŻ JEST TO PRZESZKODĄ DO JEGO ZAWARCIA!!
Odp: M.G.
Nie może być pobłogosławione małżeństwo, gdyby któreś z nupturientów (lub oboje) pozytywnym aktem woli z góry wykluczało istotny cel małżeństwa, jakim jest zrodzenie i wychowanie potomstwa. Chodzi o otwartość na przyjęcie potomstwa - czyli gdyby się pojawiła ciąża, to małżonkowie byliby gotowi ją przyjąć. Natomiast regulacja poczęć w ich małżeństwie zależy już od nich samych.

Problem tkwi w tym, że jeśli ktoś chce tzw. ślubu kościelnego, to nie powinien go chcieć dla samej ceremonii czy białej sukni, ale zakłada się, że dlatego chce, bo przyjmuje katolicką wizję małżeństwa i takie chrześcijańskie małżeństwo chce budować. A celem takiego małżeństwa jest tak dobro małżonków, jak i zrodzenie i wychowanie potomstwa. Nie miałoby to nic do czynienia z chrześcijańską koncepcją małżeństwa, gdyby małżonkowie swoje dobro chcieli budować kosztem przyjęcia nowego życia w ich związku. Niech wtedy lepiej pozostaną tylko w związku cywilnym i nie oszukują siebie, innych i Pana Boga.


Pyt:
(8 listopada 2002) Kto to jest papież?
Odp: M.
Zajrzyj na stronę http://wiem.onet.pl/wiem/00133d.html
Pyt: Grzesiek
(8 listopada 2002) Dlaczego ludze są różni?

Odp: J.
Odpowiedź na to pytanie jest dość skomplikowana, gdyż na różność ludzi nakłada się wiele równych czynników. Każdy z nas rodzi się z innym temperamentem, jest wychowywany przez różnych ludzi, ma inne doświadczenia życiowe. Na dodatek – co bardzo ważne - każdy człowiek jest wolny. Wybiera więc w swoim życiu takie, a nie inne postawy, takie a nie inne wartości....
Ale to chyba dobrze, że nie jesteśmy do siebie kropka w kropkę podobni. Tylko w jednym byłoby dobrze gdybyśmy byli tacy sami: w umiłowaniu dobra, prawdy i piękna, a w odrzucaniu zła...

Pyt:
(8 listopada 2002) Kto jest patronem Moniki
Odp: M.
Zobacz co na temat św. Moniki napisano na stronie http://wiem.onet.pl/wiem/0060a3.html.
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat św. Moniki i jej syna, św. Augustyna, kliknija adres:
http://www.kapucyni.archidiecezja.wroc.pl/augustyn.html
Pyt:
(8 listopada 2002) KTO JEST PATRONEM PATRYCJI

Odp: M.
Święta o tym imieniu, św. Patrycja z Neapolu, jest patronką pielgrzymów.
Zobacz na stronę
http://www.mikolaj-bydgoszcz.home.pl/miesiace/marzec.htm#z22
Pyt: James Bond
(8 listopada 2002) Nowe tajemnice różańca
Odp: M.
Infomację o tej sprawie znaleźć można na naszych stronach: http://www.wiara.hoga.pl/inf.asp?Str=1&nr=975
Pyt: Nieznany
(8 listopada 2002) Czy ktoś kto zabił jakiegoś mordercę w obronie wielu ludzi, ma grzech?
Odp: J.
Zależeć to będzie od okoliczności. Istotne jest, czy mam jakieś inne wyjście niż zabicie takiej osoby. W normalnej sytuacji, jeśli wiem, że ktoś jest mordercą, to powinienem przekazać go prawowitej władzy (np. przez wezwanie policji), która zajmie się jego osądzeniem. Nie powinienem samodzielnie wymierzać sprawiedliwości.. Nie mogę przyjść do jego domu i po prostu go zabić. Gdybym to zrobił też byłbym mordercą.
Może się jednak zdarzyć, że mogę uratować czyjeś (lub swoje) życie tylko i wyłącznie zabijając napastnika. Wtedy pozbawienie go życia nie może być traktowane jako grzech. Mój czyn nazywa się wtedy ratowaniem życia bliźnich. Zabicie napastnika jest wtedy tylko niechcianym skutkiem ubocznym ratowania życia innym. W tej sytuacji staje czasami policjant...

Pyt: Julia
(8 listopada 2002) Mam 13 lat. Zakochałam się w chłopaku z 3 klasy gimnazjum. Gdyby mnie poprosił o chodzenie to co mam mu odpowiedzieć.
Odp: M.
Chyba nie chciałabyś, byśmy decydowali za Ciebie. To Twoja sprawa...
A swoją drogą byłoby chyba znacznie lepiej, gdybyście nie chcieli zaraz ze sobą chodzić (to brzmi tak poważnie), ale potrafili z sobą ot, tak, sympatycznie pogadać. To niby to samo, ale po co zaraz tak oficjalnie... W takim przypadku nie będziesz się czuła zmuszona do odgrywania roli chodzącej z chłopakiem, ale będziesz sobą. Czy to nie lepsze? Starsi od was zazwyczaj nie umawiają się na „chodzenie ze sobą”, tylko zwyczajnie się spotykają. Potem dopiero, kiedy na tej koleżeńskiej stopie już się poznają, decydują się by być „parą”. Czy to nie rozsądniejsze?

Pyt: Kuna - Kasia
(8 listopada 2002) Czy warto umierać?

Odp: M.
Pytanie trzeba by sprecyzować. Umierać, ale za co, w imię czego?
Możez też zajrzeć pod adres:
http://wiara.hoga.pl/komentarz_full.asp?id=119
Pyt:
(8 listopada 2002) Ile Jan Paweł II ma lat
Odp: M.
Jan Paweł II urodził się 18 maja 1920 roku.

Pyt:
(8 listopada 2002) Od ilu lat nie jest grzechem całować się z chłopakiem


Odp: J.
W tej kwestii nie ma granicy wieku, jest za to granica dojrzałości, zrozumienia, czym jest pocałunek, co wyraża, do czego zobowiązuje. Jeśli tej sprawy nie czujesz (a na to wygląda, skoro myślisz, że wiek czyni zdatnym do całowania), to na pewno nie powinnaś się z chłopakiem całować...
Pyt: Mandarynka
(8 listopada 2002) Czy należy całować się na pierwszej randce. Mając 13 lat?

Odp: J.
Zdaniem odpowiadającego mając trzynaście lat nie tylko nie powinno się całować na pierwszej randce, ale nie powinno się na takie spotkania chodzić. Po Twoim pytaniu widać, że traktujesz chodzenie z chłopakiem jako rodzaj zabawy, gry. Myślisz jak dziecko, a wydaje Ci się, że jesteś bardzo dorosła... Poczekaj jeszcze parę lat. Traktuj chłopaków raczej jak zwyczajnych kolegów. Naucz się najpierw prowadzić z nimi normalne, koleżeńskie rozmowy. Najlepiej uczyć się tego w grupie, gdy rozmawia z sobą kilka koleżanek i kolegów. Kiedyś zaczniesz dostrzegać w chłopakach ludzi, a nie obiekty służące zabawie w chodzenie ze sobą. Wtedy będziesz dopiero zdolna do normalnej, prawdziwej miłości...
Pyt: m.m
(8 listopada 2002) Czy Jezus jest naszym Bratem?

Odp: M.
W pewnym sensie tak. Przez chrzest staliśmy się dziećmi Bożymi, jego synami i córkami. W tym sensie Jezus jest jakby naszym bratem.
Trzeba jednak pamiętać, że Jezus jest Jednorodzonym Synem Bożym, jest równy Ojcu w istocie, naturze: po prostu jest Bogiem. W wyznaniu wiary mówimy o Nim: Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu”. On jest równy w Ojcu. On jest w pełni Jego Synem. My zostaliśmy tylko (aż?) usynowieni, jakby adoptowani przez Boga.
Przy okazji warto sobie uświadomić jak wielkiego zaszczytu przez chrzest dostąpiliśmy. Być dzieckiem Boga, choćby tylko przybranym, to ogromny zaszczyt. Na pewno też zobowiązuje to nas do życia godnego dziecka Bożego...

Pyt: ciekawa
(8 listopada 2002) Czy można przyjąć 3 razy w ciągu dnia Komunie Świętą?
Odp: M.
Komunię świętą można przyjąć tylko dwa razy w ciągu dnia. Wymagane jest jednak, by przyjęcie Komunii po raz drugi tego samego dnia wiązało się z pobożnym uczestnictwem w całej Mszy Świętej.
Pyt:
(8 listopada 2002) Co to jest ekumenizm
Odp: J.
Zajrzyj na stronę http://encyklopedia.pwn.pl/19437_1.html
Sporo informacji na temat działań ekumenicznych znajdziesz w naszym serwisie. Wejdź na stronę
http://wiara.hoga.pl/ciekawe_3.asp?Id=40&d=5
Pyt:
(8 listopada 2002) CZY ŚCIĄGANIE NA KARTKÓWKACH I SPRAWDZIANACH JEST GRZECHEM?
Odp: J.
Tak. To jest nieuczciwość, która zafałszowuje prawdziwy obraz waszej wiedzy. Pół biedy, że oszukuje się w ten sposób nauczyciela. Gorzej, że można wtedy dojść do fałszywego przekonania o swojej wielkiej mądrości i wiedzy. A niewiele rzeczy na świecie jest gorszych od nadętej, pewnej siebie, a przy tym niekompetentnej osoby.... Chyba nie chciałbyś (chciałabyś) leczyć się u lekarza, który zdawał egzaminy dzięki ściągom. Chyba nie chciałbyś, aby twoim radcą prawnym został ktoś, kto osiągnął to stanowisko dzięki łapówkom dawanym na studiach. Tym bardziej nie chciałbyś uczestniczyć w wypadku, który spowodował nie znający przepisów kierowca, który egzamin teoretyczny zdał dzięki ściąganiu...
Pyt: ŻONA
(8 listopada 2002) CZY ZDRADA TO GRZECH?
Odp: J.
: files -> old -> zapytaj.wiara.pl -> elementy
elementy -> 1 marca 2002) Czego uczy nas o Jezusie opis uzdrowienia paralityka
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-08-31 23: 48: 42
elementy -> Pytanie z dnia: 2006-04-30 23: 34: 22 Pytanie
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-01-31 22: 18: 20
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-09-30 23: 02: 18
elementy -> Pytanie z dnia: 2007-05-31 23: 06: 42
elementy -> Czy jeśli kobieta poroniła, czy może prosić księdza o pochowanie płodu (gdy we wczesnych miesiącach jeszcze mało przypomina dziecko) na cmentarzu I odprawiene pogrzebu? Kliknij tutaj j. 30. 09. 2004
elementy -> Usłyszałam w pewnym filmie a mianowicie w siódme niebo ze w któryms z odcinków było powiedziane takie cos ze chrześcijanie nie wierza w piekło jak to jest do końca
elementy -> Dział zapytań lista pytań w całosci początek formularza


  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna